środa, 24 kwietnia 2013

Słońce, księżyc i gwiazdy zgasły.


Jasnowłosy mężczyzna szedł ulicami Londynu. Skręcił w jakąś boczną uliczkę, a zaraz potem wszedł do jakiegoś budynku.-Nie ma dla mnie tu miejsca. Już nawet nie mogę normalnie funkcjonować. Dlaczego to ją spotkało? Hermiona… moje słońce. Była moim słońcem, księżycem, gwiazdami… zgasły. Dla mnie już nie ma gwiazd, księżyca czy nawet słońca, jest tylko ciemność. A jak wiadomo w ciemności nie można funkcjonować. Umarła. –Zaczął płakać.- Zostawiła mnie. To takie samolubne. Wybrała drogę w stronę światła, wołała odejść niż zostać ze mną. Przez nią i ja umieram… moja śmierć jest dużo bardziej bolesna… trwa już rok. Już rok Ją wspominam. Pamiętam jakby to było wczoraj… wczoraj. Chciałem ją tylko przedstawić moim rodzicom… a on… on ją zabił. Więc ja zabiłem jego. Mój ojciec zabił dwie osoby. Mnie i ją… nas. Jego cholerna duma nie pozwoliła mieć mugolaka w tym pieprzonym drzewie genealogicznym. Więc zabił ją. Pozbawił oddechu. Pozbawił mnie tlenu. Żałuje tylko, że pozwoliłem mu umrzeć tak szybko, bezboleśnie. Powinien cierpieć. – Kiedy znalazł się na szczycie wieżowca stanął przy barierce. Spojrzał się w niebo… słońce zachodziło. – Uwielbiała ten widok.- Płakał obficie. Sięgnął do kieszeni, a z stamtąd wyciągnął małe białe pudełeczko.  Nasypał sobie na rękę pełno okrągłych tabletek. – Ciekawe czy Bóg istnieje? Jeżeli tak… mam dla niego jedną prośbę. Niech pozwoli mi ją po śmierci zobaczyć zanim trafię do… - przełknął ślinę. – …piekła. Pozwól mi ją zobaczyć. Wiem, że ona jest w najlepszym miejscu, jakie może istnieć… niebo, raj. Pozwól mi ją zobaczyć.- Na raz połknął całą garść tabletek. Już koniec. JUz nie ma Dracona Malfoya.


Dedykuje to mojej świętej pamięci Babci. Tylko to mogę teraz dla niej zrobić.

1 komentarz: