Jasnowłosy mężczyzna szedł
ulicami Londynu. Skręcił w jakąś boczną uliczkę, a zaraz potem wszedł do
jakiegoś budynku.-Nie ma dla mnie tu miejsca. Już nawet nie mogę normalnie
funkcjonować. Dlaczego to ją spotkało? Hermiona… moje słońce. Była moim
słońcem, księżycem, gwiazdami… zgasły. Dla mnie już nie ma gwiazd, księżyca czy
nawet słońca, jest tylko ciemność. A jak wiadomo w ciemności nie można
funkcjonować. Umarła. –Zaczął płakać.- Zostawiła mnie. To takie samolubne.
Wybrała drogę w stronę światła, wołała odejść niż zostać ze mną. Przez nią i ja
umieram… moja śmierć jest dużo bardziej bolesna… trwa już rok. Już rok Ją
wspominam. Pamiętam jakby to było wczoraj… wczoraj. Chciałem ją tylko
przedstawić moim rodzicom… a on… on ją zabił. Więc ja zabiłem jego. Mój ojciec
zabił dwie osoby. Mnie i ją… nas. Jego cholerna duma nie pozwoliła mieć
mugolaka w tym pieprzonym drzewie genealogicznym. Więc zabił ją. Pozbawił
oddechu. Pozbawił mnie tlenu. Żałuje tylko, że pozwoliłem mu umrzeć tak szybko,
bezboleśnie. Powinien cierpieć. – Kiedy znalazł się na szczycie wieżowca stanął
przy barierce. Spojrzał się w niebo… słońce zachodziło. – Uwielbiała ten
widok.- Płakał obficie. Sięgnął do kieszeni, a z stamtąd wyciągnął małe białe
pudełeczko. Nasypał sobie na rękę pełno
okrągłych tabletek. – Ciekawe czy Bóg istnieje? Jeżeli tak… mam dla niego jedną
prośbę. Niech pozwoli mi ją po śmierci zobaczyć zanim trafię do… - przełknął ślinę. – …piekła.
Pozwól mi ją zobaczyć. Wiem, że ona jest w najlepszym miejscu, jakie może
istnieć… niebo, raj. Pozwól mi ją zobaczyć.- Na raz połknął całą garść
tabletek. Już koniec. JUz nie ma Dracona Malfoya.
Dedykuje to mojej świętej pamięci Babci. Tylko to mogę teraz dla niej zrobić.
Super. Aż się wzruszyłam. Szybko dawaj nexta
OdpowiedzUsuń